
Co najbardziej było urzekające?
– widok od tropikalnej roślinności po najwyższy szczyt Afryki – Kilimandżaro, wciąż jeszcze pokryty śnieżno-lodową czapą,
– żyrafy poruszające się z wielką gracją; żadne zwierzę nie jest tak charakterystyczne dla afrykańskiej sawanny jak one, sięgające 6 m wysokości, będące najwyższymi ssakami na Ziemi (ich drewniana miniaturka poleciała do Polski),
– słonie, największe zwierzęta lądowe świata,
– hipopotamy (16. lutego był w kalendarzu Dzień Hipopotama), żerujące w nocy a w dzień pławiące się w wodzie,
– gepardy, najszybsze zwierzęta świata, osiągające w 3 sekundy prędkość 110 km/h,
– spotkanie z mieszkańcami ludu Hadza, jednego z ostatnich z afrykańskich ludów myśliwych – zbieraczy, żyjących jednak wciąż obok współczesnej cywilizacji,
-lotnisko w Doha, stolicy Kataru, z tropikalną roślinnością, gdzie czekając na samolot do Berlina, trafiliśmy na ucztę afrykańskich zwierząt,
– tanzańska kawa (kahawa), serwowana przez kierowcę i przewodnika podczas safari,
– zachody słońca na sawannie.
Tekst: dr Tadeusz Leśnik
Zdjęcia: uczestnicy wyjazdu oraz dr Tadeusz Leśnik
